Pomagam zmęczonym etatowcom zbudować stabilne dodatkowe źródło dochodu

Pięć lat temu wracałem z budowy za 10 zł na godzinę.
W wieku 22 lat wygenerowałem pierwszy 1 000 000 zł sprzedaży.

Nauczę Cię dokładnie tej samej drogi — handlu produktami w internecie, krok po kroku.

Nie pracuję z każdym · odpisuję osobiście, zwykle w ciągu kilku godzin
+1 000 000 złsprzedaży w wieku 22 lat
Bartek na budowie, 2021 — kucie schodów
Wtedy · 2021
Budowa, 10 zł na godzinę. Kucie schodów, bo trzeba było odłożyć na pierwsze próby.
Bartek Jóźwik, 2026 — Mercedes kupiony za gotówkę
Dziś · 2026
Mercedes kupiony za gotówkę. Nie dla luksusu — jako dowód dla samego siebie, że nie wracam już na budowę.
Znam to uczucie

Niedziela wieczór.
Żołądek ściśnięty, bo jutro znów to samo.

Budzik o piątej.

Dojazd, którego nienawidzisz.

Osiem godzin pracy, po której plecy bolą tak, że wieczorem nie chce Ci się już nic.

Pracujesz za najniższą krajową.

I nie umiesz odpędzić tej jednej myśli:

„Nie chcę dalej tak żyć. Muszę zacząć budować coś własnego."

Wiem, bo byłem dokładnie tam, gdzie Ty teraz.

A teraz wyobraź sobie

Wyobraź sobie, że za 3 miesiące budzisz się inaczej.

Nie obiecuję Ci konkretnych kwot.

Nie obiecuję „życia z plaży za miesiąc".

Obiecuję drogę, którą sam przeszedłem.

I sceny, które są dziś moją codziennością. Nie ferrari. To.

Sobota rano bez budzika

Otwierasz telefon i widzisz zamówienia, które przyszły w nocy. Wszystko działa. Idziesz na śniadanie z dziewczyną, mamą, dziećmi — i pierwszy raz od dawna nie liczysz w głowie, czy starczy do końca miesiąca.

Spłacasz dług. Pomagasz rodzicom.

Ten dług, który dusi Cię od trzech lat — przelewasz ostatnią ratę. Mamie kupujesz nową lodówkę, której nie chciała o sobie powiedzieć. Bez wahania, bez liczenia.

Mówisz „nie" nadgodzinom

Szef pyta, czy zostaniesz dłużej. Mówisz nie. Wracasz do domu. Robisz sklep. Pierwszy raz od lat decydujesz, co robisz wieczorem — i nikt Ci nie mówi inaczej.

Wakacje bez pytania o cenę

Rezerwujesz wyjazd z osobą, którą kochasz. Patrzysz na cenę i wzruszasz ramionami. Pierwszy raz od dawna nie sprawdzasz, czy „dasz radę" — wiesz, że dasz.

Reinwestujesz, nie konsumujesz

Pierwsze pieniądze nie idą na ferrari. Idą w drugi sklep. Trzeci. Ucząc się raz, masz zdolność, którą stosujesz w nieskończoność. To Twoja nowa zawodowa umiejętność.

Patrzysz w lustro inaczej

Najmocniejszy moment to nie pieniądze. To moment, gdy mówisz sobie „dałem radę". Ten wstyd „mnie się nie udało" — schodzi. Zamiast niego — duma, której nikt Ci nie odbierze.

Moja historia

Z budowy za 10 zł/h do trzech własnych sklepów.

Miałem 17 lat i telefon z internetem.

Kelner za 15 zł/h.

Budowa za 10.

Potem etat na produkcji.

Kolejne klatki, tylko większe.

Pewnego wieczoru zacząłem szukać.

Trafiłem na handel online.

Postawiłem pierwszy sklep — był brzydki, opisy skopiowane, filmiki amatorskie.

Tygodnie bez zamówień.

Inni by odpuścili. Ja analizowałem.

Aż w końcu zrozumiałem jedną rzecz, która zmieniła wszystko:

Nie sprzedaje się produktu. Sprzedaje się rozwiązanie.

Wtedy przyszedł pierwszy duży miesiąc.

Pierwszy Mercedes kupiony za gotówkę.

Nie dla luksusu. Jako dowód dla samego siebie, że nie wracam już na budowę.

Dziś mam za sobą ponad 1 000 000 zł sprzedaży.

Własny, autorski system pozyskiwania klientów na produkty — sprawdzony na moich sklepach.

Stawka na budowie10 zł/h
Wiek na starcie17 lat
Sklepy dziś3 własne
Pierwszy 1 000 000 zł sprzedażyw wieku 22 lat
Wiek dziś22 lata
W 60 sekund

Czym właściwie jest handel produktami online?

Sprzedajesz produkt, którego nie masz w domu.

Klient kupuje u Ciebie.

Dostawca wysyła paczkę prosto do niego.

Twoja rola to znaleźć klienta.

Resztę robi system.

01

Bez magazynu

Nie kupujesz towaru z góry. Zero ryzyka zamrożonego kapitału.

02

Bez pakowania

Dostawca pakuje i wysyła prosto do klienta. Ty nie dotykasz produktu.

03

Z dowolnego miejsca

Potrzebujesz laptopa i internetu. Pracujesz skąd chcesz.

Uczciwie: to realny biznes, nie „pasywny przelew". Wymaga nauki, testowania i pracy — i właśnie tego Cię uczę.

Nowa fala — to, czego nie pokażą Ci kursy sprzed lat

Mój model opiera się na sztucznej inteligencji.

Większość kursów uczy handlu online tak, jak robiło się go kilka lat temu.

Ręcznie. Godzinami. Po omacku.

Ja przeszedłem na inny sposób pracy.

AI stało się moją przewagą.

To, co kiedyś zajmowało dni, dziś zajmuje kilka godzin.

Decyzje na podstawie danych, a nie zgadywania.

Stary sposób
  • ✕ Godziny ręcznego szukania produktów po omacku
  • ✕ Opisy przepisywane z AliExpress
  • ✕ Drogie nagrywanie reklam albo amatorskie filmiki
  • ✕ Decyzje „na czuja", przepalony budżet na reklamy
Mój model z AI
  • ✓ Produkty typowane na podstawie danych i trendów
  • ✓ Opisy i treści sklepu generowane w minuty
  • ✓ Materiały reklamowe tworzone z pomocą AI
  • ✓ Szybsze testy — mniej zgadywania, mniej strat

Gdzie AI realnie zmienia grę:

01

Wybór produktu

Analizujesz trendy i popyt szybciej, zamiast zgadywać.

02

Treści sklepu

Opisy i teksty, które sprzedają — gotowe w minuty.

03

Reklamy wideo

Tworzysz materiały reklamowe bez ekipy i drogiego sprzętu.

04

Decyzje

Czytasz dane i wiesz, co skalować, a co odpuścić.

AI to nie magiczny przycisk, który wszystko załatwia sam. To narzędzie w rękach człowieka, który wie, jak go użyć — i właśnie tego Cię nauczę, krok po kroku, dopasowując pracę do Twojej sytuacji.

Czego Cię nauczę

Cztery umiejętności, których się nauczysz.

Nie wykonuję za Ciebie pracy.

Uczę Cię umiejętności, których używasz przez resztę życia.

W pierwszym, drugim i trzecim sklepie.

Każdą rozkładam na czynniki pierwsze.

I przerabiamy ją razem — na Twoim własnym biznesie.

01

Nauczę Cię wybierać produkt z popytem, zanim wejdzie konkurencja

Większość ludzi traci pierwsze 3 miesiące zgadując „co się sprzeda". Nauczę Cię czytać dane, trendy i sygnały rynku — żebyś wchodził tylko w produkty, które już *mają* udowodniony popyt. Ta sama umiejętność pracuje dla Ciebie przy każdym kolejnym sklepie.

Nawet jeśli nie masz pojęcia, od czego zacząć.
02

Nauczę Cię budować sklep, na którym ludzie chcą kupować

Nie wystarczy „mieć sklep". Liczy się sklep, który konwertuje — zamienia odwiedziny w zakupy. Nauczę Cię, jak go zbudować i poprawiać: layout, opisy, zaufanie, ścieżka zakupowa, finalizacja. Każdy element pod jeden cel — żeby kliknęli „kupuję".

Nawet jeśli nigdy nie miałeś do czynienia z technologią ani sprzedażą.
03

Nauczę Cię marketingu, który sprzedaje emocją

Ludzie nie kupują produktów. Kupują uczucia — koniec bólu pleców, uśmiech dziecka, spokój o bezpieczeństwo. Pokażę Ci, jak tworzyć reklamy wideo, hooki i treści, które trafiają w emocje, a nie w racjonalne argumenty. To jest cała różnica między „przepalonym budżetem" a kampanią, która się skaluje.

Nawet jeśli nigdy w życiu nie nagrywałeś filmiku ani nie pisałeś reklamy.
04

Nauczę Cię automatyzować biznes z pomocą AI

Nauczę Cię ustawiać system, w którym sztuczna inteligencja staje się Twoim narzędziem — pomaga w researchu produktu, generuje opisy, tworzy materiały reklamowe i analizuje wyniki. To, co kiedyś zajmowało dni, robisz w godziny. Sklep staje się systemem, nie etatem u siebie.

Nawet jeśli słowo „AI" brzmi dla Ciebie jak czarna magia.
Aplikuj o współpracę
Każdą rozmowę traktuję indywidualnie — ofertę poznasz po krótkiej wymianie wiadomości
Case studies · 34 historie · Różne początki. Własna droga.

Każdy wynik ma swój początek.

Jedni stawiają pierwszy sklep. Inni szukają przestrzeni na biznes po pracy.

01 /
Start od zera
Od pierwszej decyzji do pierwszych klientów.
11 historii
Case 36Start od zera

4 129,19 zł na pierwszym produkcie, 16 lat

Oryginalny screen klienta — Case 36
Oryginalny screen klientaPełny rozmiar ↗

Szymon ma 16 lat i zamiast mówić „zacznę kiedyś”, zaczął testować pierwszy produkt już teraz. Ten pierwszy produkt zrobił ponad 4 100 zł sprzedaży.

W wieku 16 lat łatwo znaleźć sto powodów, żeby niczego nie zaczynać. Brak doświadczenia — mały budżet — szkoła — przekonanie, że biznes jest dla starszych osób. Szymon mimo tego odpalił swój pierwszy produkt i zaczął uczyć się rynku na realnych klientach. W pokazanym okresie sklep wygenerował 4 129,19 zł sprzedaży i 41 zamówień. Sam napisał, że jego kolejnym celem jest 100 tys. zł do końca roku — nie wiemy, czy ten cel osiągnie. Ale już dziś ma coś, czego większość ludzi w jego wieku jeszcze długo nie zdobędzie: pierwsze realne doświadczenie sprzedażowe.

Case 01Start od zera

Pierwsze zamówienie, 59,99 zł

Oryginalny screen klienta — Case 01
Oryginalny screen klientaPełny rozmiar ↗

Kuba tygodniami zastanawiał się, czy ktokolwiek w ogóle kupi z jego sklepu. Jedno zamówienie za 59,99 zł wystarczyło, żeby przestał pytać „czy to działa?” i zaczął pytać „jak zrobić następne 10?”.

Kuba zaczynał dokładnie tak jak większość początkujących: zero doświadczenia, mnóstwo pytań i strach, że poświęci czas na sklep, z którego nikt niczego nie kupi. Największym problemem nie były pieniądze — było nim przekonanie: „a co jeśli ja po prostu się do tego nie nadaję?”. Uruchomił sklep, zaczął zdobywać pierwszych odwiedzających i w końcu pojawiło się pierwsze zamówienie. Tylko 59,99 zł, ale właśnie wtedy teoria zamieniła się w coś realnego. Bo pierwsza sprzedaż nie zmienia jeszcze Twojego życia finansowo. Zmienia sposób, w jaki patrzysz na własne możliwości.

Case 03Start od zera

1 149,81 zł w kilka dni z ruchu organicznego

Oryginalny screen klienta — Case 03
Oryginalny screen klientaPełny rozmiar ↗

Michał chciał zacząć, ale bał się spalić oszczędności na reklamach. Zaczął od darmowego ruchu i kilka dni później miał pierwsze 16 zamówień.

Michał patrzył na reklamy jak na największe ryzyko całego biznesu. Nie chciał wrzucać kilku tysięcy złotych w Meta Ads, zanim w ogóle sprawdzi, czy produkt ma sens. Dlatego na początku postawił na prostszą drogę: content organiczny i regularne publikowanie. Pierwszy ruch nie kosztował go budżetu reklamowego, tylko czas. W kilka dni sklep zrobił 16 zamówień i ponad 1100 zł sprzedaży — to jeszcze nie był poziom, z którego rzuca się etat. Ale był to pierwszy działający mechanizm, który później można zasilać płatnym ruchem i skalować.

Case 04Start od zera

3 zamówienia, 670 zł obrotu, około 482 zł policzonego zysku

Oryginalny screen klienta — Case 04
Oryginalny screen klientaPełny rozmiar ↗

Bartek nie chciał robić ogromnego obrotu tylko po to, żeby po kosztach zostało mu 100 zł. Zaczął od produktu z mocną marżą i już pierwsze 3 zamówienia pokazały mu, że matematyka może się spinać.

Jedną z jego największych obaw było: „co z tego, że zrobię sprzedaż, jeśli reklamy, produkt i dostawa zjedzą wszystko?”. Dlatego zamiast patrzeć wyłącznie na obrót, zaczął od marży. Wybrał produkt, który kupował znacznie taniej niż cena sprzedaży. Pierwsze trzy zamówienia wygenerowały około 670 zł obrotu — według jego wyliczeń około 482 zł zostawało jako zysk. I właśnie wtedy zrozumiał, że w e-commerce nie wygrywa ten, kto ma najwięcej zamówień. Wygrywa ten, komu po zamówieniu zostają pieniądze.

Case 06Start od zera

10 699,30 zł dzięki contentowi

Oryginalny screen klienta — Case 06
Oryginalny screen klientaPełny rozmiar ↗

Kamil nie miał budżetu, żeby od pierwszego dnia pompować tysiące w reklamy. Zaczął nagrywać TikToki, jeden materiał wystrzelił i nagle pojawiły się dni po 2–3 tys. zł obrotu.

Na początku Kamil miał dokładnie ten problem, który blokuje tysiące ludzi: pomysł jest, chęci są, ale wolnego kapitału niewiele. Zamiast więc czekać kilka miesięcy, aż odłoży większy budżet, zaczął zdobywać klientów organicznie. Publikował materiały, testował hooki i sprawdzał, na co reagują ludzie. Jeden film złapał mocny zasięg i zaczął kierować sprzedaż bezpośrednio do sklepu — w pokazanym okresie sklep wygenerował ponad 10 699 zł. Później taki organiczny proof możesz wykorzystać jako sygnał, że warto dołożyć reklamy. Najpierw udowadniasz, że rynek chce produktu — potem kupujesz większy ruch.

Case 12Start od zera

4 183,84 zł i 19 zamówień

Oryginalny screen klienta — Case 12
Oryginalny screen klientaPełny rozmiar ↗

Sebastian miesiącami skakał między strategiami. Dopiero kiedy przestał szukać „lepszego sposobu” i zaczął konsekwentnie wykonywać jeden plan, przebił 4 tys. zł sprzedaży.

Jego problemem nie był brak wiedzy — był nim jej nadmiar. Codziennie inny film, inny produkt, inna strategia i nowe przekonanie, że poprzednia metoda już nie działa. W końcu przestał zmieniać kierunek co trzy dni i zaczął trzymać się jednego procesu. Efekt to ponad 4 183 zł sprzedaży i 19 zamówień. Nie było magicznego przełomu ani tajnego hacka — była konsekwencja. I właśnie to często odróżnia człowieka, który „próbował dropshippingu”, od człowieka, który faktycznie zbudował sklep.

Case 14Start od zera

Pierwsze 2 zamówienia na produkcie beauty

Oryginalny screen klienta — Case 14
Oryginalny screen klientaPełny rozmiar ↗

Ola bała się, że jest „za mało techniczna”, żeby prowadzić sklep. Kilka dni później telefon pokazał jej pierwsze dwa zamówienia na produkcie, który wcześniej znała tylko z panelu Shopify.

Dla Oli e-commerce na początku oznaczał dziesiątki nowych rzeczy: sklep, produkty, płatności, dostawy i pozyskiwanie klientów. Największa obawa brzmiała: „ja się na takich rzeczach nie znam”. Zamiast jednak próbować nauczyć się wszystkiego jednocześnie, zaczęła realizować kolejne kroki po kolei. Na wybranym produkcie beauty pojawiły się pierwsze dwa zamówienia. Kwota sama w sobie nie zmieniła jej życia. Zmieniło się coś ważniejszego: zobaczyła, że zwykła osoba bez doświadczenia technicznego również może uruchomić sprzedaż online.

Case 19Start od zera

446,45 zł i 5 zamówień

Oryginalny screen klienta — Case 19
Oryginalny screen klientaPełny rozmiar ↗

Natalia chciała dorabiać przez internet, ale kompletnie nie wiedziała, od czego zacząć. Kilka lekcji później miała pierwszych 5 klientów i w końcu poczuła, że „zaczyna kumać, o co w tym chodzi”.

Jej problemem nie był brak motywacji — był nim chaos. Produkt, reklamy, Shopify, dostawcy, marże i setki poradników mówiących co innego. Dlatego zamiast próbować zrozumieć cały e-commerce przed startem, zaczęła wykonywać jeden krok po drugim. Pojawiło się 5 pierwszych zamówień i ponad 446 zł sprzedaży — dla dużego sklepu to mała liczba. Dla osoby, która wcześniej nie miała pojęcia, jak zacząć, to pierwszy namacalny dowód kompetencji. Od tego momentu nie budujesz już biznesu całkowicie w ciemno.

Case 21Start od zera

3 135,85 zł w jeden dzień po wcześniejszych nieudanych testach

Oryginalny screen klienta — Case 21
Oryginalny screen klientaPełny rozmiar ↗

Kacper testował wcześniej wiele produktów i powoli zaczynał myśleć, że problem leży w nim. Zaryzykował jeszcze raz, zmienił sposób działania i jeden dzień przyniósł mu ponad 3 100 zł sprzedaży.

Kacper nie zaczynał od zera — zaczynał z czymś gorszym: z kilkoma wcześniejszymi próbami, które nie wyszły. Każdy kolejny niesprzedający się produkt tylko wzmacniał myśl: „może ja po prostu nie potrafię tego robić”. Mimo tego zdecydował się jeszcze raz spróbować i postawił na gotowy sklep oraz konkretny proces zamiast dalszego zgadywania. Jeden z kolejnych dni zakończył się wynikiem 3 135,85 zł i 34 zamówieniami. Największa zmiana nie wydarzyła się jednak na wykresie. Wydarzyła się w jego głowie, bo pierwszy raz zobaczył, że wcześniejsze porażki nie oznaczały, że e-commerce nie jest dla niego.

Case 23Start od zera

Mateusz, 16 lat, 38 758,70 zł sprzedaży

Oryginalny screen klienta — Case 23
Oryginalny screen klientaPełny rozmiar ↗

Mateusz ma 16 lat. Zamiast czekać, aż skończy szkołę i ktoś da mu pierwszą pracę, zaczął budować własne źródła dochodu i jeden z miesięcy zamknął wynikiem ponad 38 tys. zł sprzedaży.

Większość osób w jego wieku słyszy: najpierw szkoła, później praca, później dopiero pieniądze — Mateusz zaczął działać wcześniej. Jak sam napisał, od dwóch lat rozwija dropshipping, a z czasem połączył go też z freelancingiem i tradingiem. W pokazanym miesiącu sklep zrobił 38 758,70 zł sprzedaży i 357 zamówień. Nie musiał czekać na „odpowiedni wiek”, żeby zacząć uczyć się sprzedaży i biznesu. I właśnie to jest największa przewaga młodej osoby. Nie to, że wszystko wie, tylko że może zdobywać doświadczenie, zanim większość jej rówieśników w ogóle zacznie.

Case 29Start od zera

7 959,57 zł w ostatnich 7 dniach współpracy

Oryginalny screen klienta — Case 29
Oryginalny screen klientaPełny rozmiar ↗

Od odkładania startu do 7 959,57 zł sprzedaży w siedem dni.

Początek często blokuje czekanie na moment, w którym wszystko będzie gotowe. Ta historia opisuje przejście od analizowania do działania według konkretnego planu. Kolejne próby pozwalają zbierać dane i poprawiać ofertę. Na screenie Mati pokazuje 7 959,57 zł sprzedaży z ostatnich siedmiu dni współpracy. Materiał nie potwierdza, że był to pierwszy tydzień. To przykład wyniku konkretnego sklepu, a nie obietnica takiego samego rezultatu po siedmiu dniach.

02 /
Po etacie
Własny sklep budowany obok codziennej pracy.
8 historii
Case 27Po etacie

3 219,71 zł w 7 dni i ponad 2 000 zł według klienta „na czysto”

Oryginalny screen klienta — Case 27
Oryginalny screen klientaPełny rozmiar ↗

Patryk od początku nie chciał chwalić się samym obrotem. Interesowało go jedno: ile pieniędzy realnie zostanie po wszystkim.

Patryk był typem sceptyka, którego nie przekonuje screen z dużą cyfrą. Wiedział, że 10 tys. zł sprzedaży nic nie znaczy, jeżeli koszty zabiorą prawie wszystko. Dlatego od początku patrzył na marżę i realny wynik po kosztach. W pokazanych siedmiu dniach sklep zrobił 3 219,71 zł sprzedaży, a sam klient napisał, że ponad 2 000 zł wychodziło mu na czysto. W tym momencie dodatkowy biznes zaczyna nabierać zupełnie innego znaczenia — bo dwa tysiące złotych to już nie „fajna statystyka”. To może być rata, rachunki albo konkretna część miesięcznego budżetu domowego.

Case 05Po etacie

5 288,27 zł w 30 dni

Oryginalny screen klienta — Case 05
Oryginalny screen klientaPełny rozmiar ↗

Patryk zamówił pierwszy sklep bardziej z ciekawości niż z przekonania. Nie wiedział, czy cokolwiek z tego będzie, a miesiąc później miał ponad 5 000 zł sprzedaży obok swojej normalnej pracy.

Patryk nie zaczynał z planem: „za trzy miesiące rzucę etat”. Chciał po prostu sprawdzić, czy handel w internecie naprawdę może być dodatkowym źródłem pieniędzy dla zwykłej osoby. Podszedł do tego jak do testu — małe ryzyko, bez wielkich oczekiwań i bez opowiadania wszystkim dookoła, że właśnie buduje biznes. Po 30 dniach sklep przekroczył 5 288 zł sprzedaży. I właśnie wtedy „może coś z tego będzie” zaczęło zmieniać się w „jak mogę zrobić z tego drugą wypłatę?”. Czasami nie potrzebujesz wielkiej wiary na początku — potrzebujesz pierwszego dowodu.

Case 09Po etacie

20,3 tys. zł i wakacje z żoną

Oryginalny screen klienta — Case 09
Oryginalny screen klientaPełny rozmiar ↗

Marek miał dość życia, w którym praca zabierała czas, a pieniądze i tak trzeba było liczyć. Kiedyś nie wierzył w „biznesy internetowe”. Dziś jego sklep robi ponad 20 tys. zł, a on może zabrać żonę na wakacje bez stresowania się każdą wydaną złotówką.

Marek nie zaczynał dlatego, że marzył o Lamborghini — chciał po prostu mieć coś własnego i odzyskać więcej kontroli nad swoim czasem. Przez lata normalna praca dawała bezpieczeństwo, ale jednocześnie sprawiała, że na rodzinę zostawały głównie wieczory, weekendy i urlop raz w roku. Do biznesu internetowego podchodził sceptycznie, bo wcześniej wydawało mu się, że to kolejna bajka sprzedawana w social mediach. Zaczął jednak działać, nauczył się sprzedaży i z czasem jego sklep przekroczył 20 tys. zł w pokazanym okresie. Najmocniejsze nie jest nawet to, co widzimy na wykresie — najmocniejsze jest jego zdanie: „dzisiaj latam z żoną na wakacje i nie muszę się martwić”. Bo wolność zaczyna się nie wtedy, gdy kupujesz superauto, tylko wtedy, gdy przestajesz wybierać między czasem z bliskimi a pieniędzmi.

Case 10Po etacie

3 343,17 zł jednego dnia z organicznego contentu

Oryginalny screen klienta — Case 10
Oryginalny screen klientaPełny rozmiar ↗

Adrian po pracy mógł dalej oglądać cudze TikToki. Zamiast tego zaczął tworzyć własne i jeden dzień przyniósł mu ponad 3 300 zł sprzedaży.

Adrian nie miał ochoty pracować całe życie według grafiku ustalonego przez kogoś innego. Problem był prosty: po normalnej pracy energii zostawało niewiele. Dlatego zamiast budować skomplikowany biznes, zaczął od krótkich materiałów organicznych na TikToku. Z czasem zaczął wrzucać treści również na YouTube Shorts — ruch rósł, a jeden z dni zakończył się wynikiem 3 343 zł sprzedaży. Ten sam telefon, na którym wcześniej można było bez końca scrollować, zaczął być narzędziem pozyskiwania klientów. Różnica nie polegała na tym, że nagle miał więcej czasu — zaczął inaczej wykorzystywać ten, który już miał.

Case 17Po etacie

12,9 tys. zł miesięcznie z dropshippingu

Oryginalny screen klienta — Case 17
Oryginalny screen klientaPełny rozmiar ↗

Robert miał dość modelu, w którym więcej pieniędzy oznaczało więcej przepracowanych godzin. Sklep zaczął robić około 12 tys. zł miesięcznie bez dokładania kolejnego etatu do obecnego etatu.

Robert znał klasyczny schemat: chcesz zarabiać więcej, bierzesz nadgodziny. Problem polega na tym, że doba ma tylko 24 godziny, a organizm również ma swój limit. Dlatego szukał czegoś, gdzie dochód nie jest bezpośrednio przywiązany do liczby godzin spędzonych w pracy. Zaczął rozwijać sklep jako dodatkowe źródło. W pokazanym miesiącu sprzedaż wyniosła około 12,9 tys. zł — to oczywiście nadal wymagało pracy. Różnica polegała na tym, że tym razem budował coś, czego sufit nie kończył się wraz z jego stawką godzinową.

Case 22Po etacie

Ponad 100 000 zł w 3 miesiące + wymarzone BMW

Oryginalny screen klienta — Case 22
Oryginalny screen klientaPełny rozmiar ↗

Michał kiedyś marzył, żeby było go stać na pierwsze BMW. Później jego sklep przebił 100 000 zł w 3 miesiące i coś, co wcześniej było „na kiedyś”, przestało wyglądać nierealnie.

Na początku Michał nie myślał o wielkiej firmie. Chciał po prostu zarabiać więcej niż pozwalała mu zwykła miesięczna wypłata i móc w końcu pozwolić sobie na rzeczy, które wcześniej tylko odkładał na później. Jednym z takich celów było pierwsze BMW — zaczął budować sklep, testować produkty i stopniowo poprawiać sprzedaż. W pokazanych trzech miesiącach obrót przekroczył 100 000 zł. Sam później wrócił do zdjęcia auta, o którym kiedyś marzył. Bo właśnie wtedy widzisz, że biznes nie jest tylko numerem w panelu, ale narzędziem do realizowania rzeczy, na które wcześniej trzeba było odkładać latami.

Case 24Po etacie

Około 1 250 zł sprzedaży po powrocie z pracy

Oryginalny screen klienta — Case 24
Oryginalny screen klientaPełny rozmiar ↗

Daniel miał tylko wieczory po etacie. Wracał zmęczony z pracy, ale zamiast odkładać start na „lepszy moment”, zaczął budować sklep po godzinach.

To jest sytuacja większości ludzi, którzy chcą zacząć — nie mają całego dnia na biznes. Mają dwie godziny wieczorem, kiedy są już zmęczeni po normalnej pracy — Daniel właśnie w takich warunkach zaczął działać. Nie próbował robić wszystkiego jednocześnie, tylko krok po kroku rozwijał jeden sklep. Na screenach pojawiają się dni po około 1 200–1 300 zł sprzedaży, mimo że sam nadal normalnie pracował. To jeszcze nie był moment na rzucanie etatu. Ale był pierwszym dowodem, że wieczory mogą zacząć budować coś, co pewnego dnia pozwoli z tego etatu wyjść.

Case 25Po etacie

4 649,81 zł w jeden dzień

Oryginalny screen klienta — Case 25
Oryginalny screen klientaPełny rozmiar ↗

Kamil długo traktował sklep jako dodatek do wypłaty. Potem przyszedł dzień, w którym sprzedaż z internetu zaczęła wyglądać jak kwota, na którą wiele osób pracuje cały miesiąc.

Na początku chodziło mu głównie o dodatkowy dochód. Kilkaset złotych więcej, trochę większy luz pod koniec miesiąca i mniejsza zależność od jednej wypłaty. Zaczął wdrażać wiedzę, poprawiać sklep i stopniowo zwiększać sprzedaż. Jeden z dni zakończył się wynikiem 4 649,81 zł — właśnie takie momenty zmieniają perspektywę. Bo kiedy biznes, który miał być tylko dodatkiem, zaczyna generować w pojedyncze dni kwoty zbliżone do czyjejś pensji, pytanie przestaje brzmieć „czy warto to robić?”. Zaczynasz pytać, jak zrobić z tego coś regularnego.

03 /
Skalowanie
Gdy pytanie „czy się uda?” zmienia się w „co dalej?”.
6 historii
Case 28Skalowanie

Dwa sklepy działające jednocześnie

Oryginalny screen klienta — Case 28
Oryginalny screen klientaPełny rozmiar ↗

Maciek jeszcze niedawno zastanawiał się, czy w ogóle ogarnie jeden sklep. Później zaczął uruchamiać kolejne równolegle.

Na początku Shopify, produkty, płatności i zamówienia potrafią wyglądać jak sto różnych rzeczy do nauczenia się naraz. Maciek również musiał najpierw przejść cały proces na jednym sklepie. Kiedy jednak zrozumiał mechanizm, drugi start nie wymagał już uczenia się wszystkiego od początku. Na screenie widać sprzedaż wpadającą równolegle z dwóch sklepów. I to jest jedna z największych zmian, jakie daje doświadczenie — pierwszy sklep budujesz, żeby nauczyć się e-commerce. Kolejne możesz budować już po to, żeby zwiększać skalę i uniezależniać się od jednego produktu.

Case 02Skalowanie

35 645,58 zł sprzedaży netto w mniej niż miesiąc

Oryginalny screen klienta — Case 02
Oryginalny screen klientaPełny rozmiar ↗

Piotrek był sceptyczny i bał się, że wybrany produkt w ogóle nie będzie schodził. Nie minął miesiąc, a jego największym problemem przestał być brak klientów i stał się... brak towaru.

Piotrek długo analizował produkty, bo najbardziej bał się utopić pieniądze w czymś, czego nikt nie będzie chciał kupić. Jak wielu początkujących myślał: „przecież takich produktów jest wszędzie pełno, dlaczego ktoś miałby kupić akurat ode mnie?”. Zamiast jednak analizować kolejne pół roku, wystartował i pozwolił rynkowi odpowiedzieć za siebie — w mniej niż miesiąc sprzedał 442 sztuki za ponad 35 645 zł netto. Produkt zaczął schodzić na tyle szybko, że kolejnym problemem była dostępność zapasu, a nie brak zamówień. I właśnie wtedy jego sposób myślenia przeszedł z „czy ja w ogóle potrafię sprzedawać?” na „jak mogę zwiększyć skalę?”. To jest moment, w którym biznes zaczyna wyglądać jak realna alternatywa dla miesięcznej wypłaty.

Case 07Skalowanie

22 421,50 zł i koszyk ponad 520 zł

Oryginalny screen klienta — Case 07
Oryginalny screen klientaPełny rozmiar ↗

Tomek bał się, że będzie musiał zdobywać setki klientów dziennie, żeby biznes miał sens. Zamiast gonić za ruchem, zwiększył wartość jednego zamówienia i doszedł do ponad 22 tys. zł sprzedaży.

Tomek patrzył na inne sklepy i zakładał, że duże wyniki wymagają ogromnej liczby klientów. Problem w tym, że więcej klientów zwykle oznacza też większy budżet reklamowy — zamiast więc tylko zwiększać ruch, zaczął poprawiać samą ofertę. Bundle, lepsza prezentacja produktu i wyższa wartość koszyka zrobiły ogromną różnicę. Średnie zamówienie przekroczyło 520 zł, a pokazany okres zamknął się wynikiem ponad 22 421 zł — według wiadomości około 30% zostawało po kosztach. Czasami najlepszy sposób na podwojenie biznesu nie polega na zdobyciu dwa razy większej liczby ludzi. Polega na tym, żeby obecny klient zostawiał więcej.

Case 11Skalowanie

3 056,51 zł w jeden dzień

Oryginalny screen klienta — Case 11
Oryginalny screen klientaPełny rozmiar ↗

Paweł kupował wcześniej wiedzę, ale po zakupie zawsze zostawał sam z problemami. Tym razem najbardziej docenił nie kolejne lekcje, tylko to, że miał kogo zapytać, kiedy sklep zaczął rosnąć.

Paweł znał już teorię — problemem nie było to, że nie wiedział, czym jest Shopify albo reklama. Problem zaczynał się wtedy, kiedy coś przestawało działać i nie wiedział, którą rzecz zmienić. Dlatego tym razem postawił nie tylko na materiały, ale na szybki kontakt i feedback. W jednym z dni sklep przekroczył 3 000 zł sprzedaży. Sam później napisał, że najbardziej docenia właśnie szybkie wsparcie. Bo na pewnym poziomie nie potrzebujesz 40 godzin kolejnego kursu — potrzebujesz właściwej decyzji we właściwym momencie.

Case 26Skalowanie

13 146,60 zł i 108 zamówień

Oryginalny screen klienta — Case 26
Oryginalny screen klientaPełny rozmiar ↗

Marcin bał się, że każda sprzedaż będzie przypadkiem. Po ponad 100 zamówieniach trudno już mówić o szczęściu.

Na początku pierwsze zamówienie daje ogromną radość, ale zaraz po nim pojawia się nowe pytanie: „czy to się powtórzy?”. Marcin nie potrzebował kolejnego pojedynczego dobrego dnia — potrzebował powtarzalności. Skupiał się więc na ruchu, konwersji i poprawianiu tego, co już działało. W pokazanym okresie sklep wygenerował 13 146 zł sprzedaży i 108 zamówień. To już nie jest jedna przypadkowa osoba, która kliknęła „kup” — to ponad stu klientów potwierdzających ten sam mechanizm. I właśnie wtedy zaczynasz budować biznes, a nie polować na szczęśliwy strzał.

Case 35Skalowanie

2 952,16 USD jednego dnia, następny cel 5 000 USD

Oryginalny screen klienta — Case 35
Oryginalny screen klientaPełny rozmiar ↗

Oskar kiedyś walczył o pierwsze zamówienie. Dziś jego problemem jest to, jak przeskalować dzień z prawie 3 000 do 5 000 dolarów sprzedaży.

Każdy poziom biznesu ma inne problemy — na początku martwisz się, że nikt nie kupi produktu. Później zaczynasz się martwić, czy system wytrzyma większy ruch. Oskar przeszedł właśnie tę drogę. W pokazanym dniu sklep zrobił 2 952,16 USD sprzedaży, a kolejnym celem stało się skalowanie do 5 tys. dolarów. To jest ogromna zmiana sposobu myślenia — już nie szukasz pomysłu na biznes po pracy. Masz działający biznes i zastanawiasz się, jak wykorzystać jego pełny potencjał.

04 /
Rynek zagraniczny
Kolejny krok poza lokalny rynek.
9 historii
Case 32Rynek zagraniczny

22 786,29 USD w pierwszych kilku tygodniach

Oryginalny screen klienta — Case 32
Oryginalny screen klientaPełny rozmiar ↗

Adam zaczynał swój pierwszy sklep i bał się, że rynek zagraniczny będzie dla niego za trudny. Kilka tygodni później miał ponad 22 tys. dolarów sprzedaży i 472 zamówienia.

Rynek zagraniczny na początku wygląda jeszcze bardziej przerażająco niż Polska. Inny język, większa konkurencja i klienci, których kompletnie nie znasz — Adam mógł więc miesiącami przygotowywać się do „idealnego wejścia”. Zamiast tego postawił pierwszy sklep i zaczął testować rynek realnymi ofertami. W pierwszych kilku tygodniach wynik przekroczył 22 786 USD, a sklep zebrał 472 zamówienia przy konwersji ponad 5%. To już nie jest pojedynczy viral ani przypadek — to setki klientów potwierdzających, że oferta działa również poza Polską. Strach przed większym rynkiem zamienił się więc w pytanie, jak wycisnąć z niego jeszcze więcej.

Case 33Rynek zagraniczny

5 879,16 USD po około miesiącu

Oryginalny screen klienta — Case 33
Oryginalny screen klientaPełny rozmiar ↗

Mariusz miesiąc wcześniej wyśmiałby kogoś, kto powiedziałby mu, że zrobi prawie 6 tys. dolarów sprzedaży. Później pojawiły się pierwsze virale i dokładnie taki wynik zobaczył u siebie.

Na starcie patrzył na duże wyniki podobnie jak większość sceptyków — „fajnie, tylko to działa innym, nie mnie”. Zaczął jednak publikować, testować i poprawiać to, co nie dawało efektu. Pierwsze materiały nie zmieniły od razu biznesu, ale z czasem pojawiły się pierwsze virale — pokazany okres przyniósł 5 879,16 USD sprzedaży i 84 zamówienia. Sam napisał później, że miesiąc wcześniej po prostu by się zaśmiał, gdyby ktoś przewidział taki wynik. Czasami największą transformacją nie jest sama liczba. Jest nią moment, kiedy przestajesz uważać, że sukces w internecie jest czymś zarezerwowanym dla „innych”.

Case 34Rynek zagraniczny

10 710,68 USD w 30 dni na nowym sklepie w USA

Oryginalny screen klienta — Case 34
Oryginalny screen klientaPełny rozmiar ↗

Kuba nie wiedział, czy nowy sklep na USA w ogóle ma sens. Zamiast zgadywać, dał sobie 30 dni na test. Rynek odpowiedział wynikiem ponad 10 tys. dolarów.

Kuba nie podszedł do nowego rynku jak do projektu na całe życie — potraktował go jak eksperyment. Nowy sklep, konkretny okres i jedno pytanie: czy ludzie będą kupować? Zaczął pozyskiwać ruch i obserwować dane zamiast budować wszystko miesiącami bez informacji zwrotnej. Po 30 dniach sklep miał 10 710,68 USD sprzedaży i 266 zamówień. W tym momencie ryzyko wygląda już zupełnie inaczej — bo nie inwestujesz dalej na podstawie nadziei. Inwestujesz w coś, co właśnie dostało potwierdzenie od kilkuset klientów.

Case 08Rynek zagraniczny

1 898,05 USD w jeden dzień

Oryginalny screen klienta — Case 08
Oryginalny screen klientaPełny rozmiar ↗

Łukasz kiedyś cieszył się z pierwszego zamówienia. Później doszedł do dnia, w którym 23 klientów zostawiło u niego prawie 1 900 dolarów.

Na początku jego pytanie brzmiało: „czy w ogóle ktoś kupi?”. Potem pierwsza sprzedaż zamieniła się w kilka, kilka w kilkanaście, a pojedyncze dobre dni zaczęły się powtarzać. Zamiast od razu próbować robić gigantyczną skalę, najpierw dopracował produkt i sposób pozyskiwania klientów. W pokazanym dniu sklep zrobił 23 zamówienia i 1 898 dolarów sprzedaży. Na tym etapie nie zastanawiasz się już, czy e-commerce działa — zastanawiasz się, jak powtarzać taki dzień kilka razy w tygodniu. I właśnie w ten sposób dodatkowy projekt zaczyna powoli konkurować z etatem.

Case 15Rynek zagraniczny

£620,17 i 25 zamówień

Oryginalny screen klienta — Case 15
Oryginalny screen klientaPełny rozmiar ↗

Damian ciągle porównywał swoje początki do ludzi pokazujących 50 tys. miesięcznie. Dopiero 25 własnych zamówień uświadomiło mu, że każdy duży sklep kiedyś zaczynał dokładnie od tego samego miejsca.

Na początku cudze wyniki bardziej go demotywowały, niż motywowały. Ktoś robi 20 tys., ktoś 100 tys., a on dopiero próbuje zdobyć pierwszego klienta. Łatwo wtedy dojść do wniosku, że jest za późno albo inni mają jakąś przewagę, której Ty nie masz. Damian zamiast dalej porównywać się do końcowego rezultatu innych, skupił się na następnym zamówieniu. W pokazanym okresie zrobił 25 sprzedaży i £620,17 obrotu — to jeszcze nie była kwota pozwalająca porzucić wszystko. Ale była już działająca baza, z której można budować kolejne tysiące.

Case 16Rynek zagraniczny

782,84 USD i 16 zamówień jednego dnia

Oryginalny screen klienta — Case 16
Oryginalny screen klientaPełny rozmiar ↗

Krystian był sceptyczny wobec kolejnego kursu, bo większość wiedzy można znaleźć za darmo. Zmienił zdanie, kiedy jeden dzień przyniósł mu 16 zamówień i zaczął sam widzieć, co dokładnie skalować dalej.

Nie potrzebował kolejnego wykładu o tym, czym jest dropshipping — takich materiałów obejrzał już wystarczająco dużo. Jego pytanie brzmiało raczej: „dlaczego mam za to płacić, skoro wszystko jest na YouTube?”. Różnicę zobaczył dopiero wtedy, kiedy dostał konkretną kolejność działań i zaczął ją wdrażać. Jeden z dni zakończył się wynikiem 782,84 USD i 16 zamówieniami. Sam później napisał, że kurs jest szczegółowo wyjaśniony „jak dziecku” — bo nie zawsze płacisz za informację. Czasami płacisz za to, żeby nie tracić sześciu miesięcy na układanie jej we właściwej kolejności.

Case 18Rynek zagraniczny

615 USD i 12 zamówień po dwóch tygodniach

Oryginalny screen klienta — Case 18
Oryginalny screen klientaPełny rozmiar ↗

Filip chciał zrezygnować, kiedy pierwsze materiały nie zrobiły wyniku. Dwa tygodnie później przyszedł pierwszy viral i razem z nim 12 zamówień.

Filip wchodził w e-commerce z typowym oczekiwaniem początkującego: jeśli produkt jest dobry, powinien zacząć sprzedawać od razu. Gdy pierwsze próby nie wystrzeliły, pojawiła się myśl, że może wybrał zły model albo zły rynek. Zamiast jednak zmieniać wszystko po kilku dniach, kontynuował publikowanie i testowanie. Po około dwóch tygodniach jeden materiał zaczął zbierać większy ruch. Sklep zrobił 12 zamówień i 615 dolarów sprzedaży — nie zawsze potrzebujesz innego biznesu. Czasami potrzebujesz dać obecnemu wystarczająco dużo prób.

Case 20Rynek zagraniczny

5 703,78 USD w dwa tygodnie

Oryginalny screen klienta — Case 20
Oryginalny screen klientaPełny rozmiar ↗

Daniel był typem człowieka, który przed startem chciał mieć odpowiedź na każde pytanie. Dopiero kiedy zamiast analizować uruchomił produkt, dwa tygodnie później rynek odpowiedział mu kwotą ponad 5 700 dolarów.

Daniel mógł jeszcze miesiącami analizować konkurencję, produkty i reklamy. Zawsze da się znaleźć kolejny powód, żeby „jeszcze chwilę się przygotować”. W końcu zamiast szukać pewności przed startem, uruchomił test i zaczął zbierać realne dane. W dwa tygodnie sklep wygenerował 5 703 dolarów sprzedaży i pojawiło się 26 zamówień do realizacji. To dało mu więcej informacji niż dziesiątki godzin oglądania materiałów. Rynek bardzo szybko pokazuje, czy jesteś na dobrym tropie — ale dopiero wtedy, kiedy faktycznie dasz mu możliwość odpowiedzieć.

Case 30Rynek zagraniczny

409,69 USD i 22 zamówienia

Oryginalny screen klienta — Case 30
Oryginalny screen klientaPełny rozmiar ↗

Natan nie potrzebował od razu 50 tys. zł miesięcznie. Chciał najpierw zobaczyć, czy potrafi zdobywać klientów regularnie.

Duże wyniki są atrakcyjne, ale na początku bywają wręcz przytłaczające. Natan zamiast więc ustawiać sobie absurdalny cel od pierwszego dnia, skupił się na prostszym: zrobić sprzedaż, później kolejną i jeszcze jedną. W pokazanym tygodniu sklep zebrał 22 zamówienia i 409,69 USD sprzedaży. To nadal nie był biznes pozwalający natychmiast rzucić wszystko. Ale był już działającym mechanizmem. A kiedy masz coś, co działa na małej skali, dużo łatwiej nauczyć się zwiększać ruch niż zaczynać od zera.

Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku.
Sprawdź, czy się kwalifikujesz →
Kogo uczę

Powiem wprost — nie uczę każdego.

Każdą osobę, którą uczę, traktuję indywidualnie. Najpierw rozmowa, potem ustalamy, czego konkretnie się nauczysz i w jakim tempie. Dlatego potrzebuję wiedzieć, czy nadajesz się na tę drogę.

Napisz do mnie, jeśli:

  • Chcesz zbudować pierwszy biznes online od podstaw
  • Masz dość wymieniania czasu na godziny pracy za stawkę
  • Jesteś gotów się uczyć i wdrażać krok po kroku
  • Chcesz wykorzystać AI i TikTok Shop, zanim zrobią to inni

Nie pisz, jeśli:

  • Szukasz pieniędzy bez żadnej pracy i nauki
  • Liczysz, że klikniesz przycisk i zarobisz przez sen
  • Nie zamierzasz wdrożyć ani jednej rady w praktyce
  • Oczekujesz gwarancji konkretnej kwoty — takich nie daję

Razem ze mną nie potrzebujesz:

  • dużego kapitału na start ani inwestycji w towar w ciemno
  • doświadczenia w e-commerce, marketingu czy programowaniu
  • magazynu, pakowania paczek ani biegania na pocztę
  • ośmiu godzin dziennie — wystarczy dyscyplina po pracy
  • bycia magikiem sprzedaży ani specjalistą od AI
  • kolejnego kursu na YouTubie, w którym 90% rzeczy nie pasuje do Twojej sytuacji
Pytania, które słyszę najczęściej

To, co siedzi w głowie zanim naciśniesz przycisk.

Te pytania zadał mi już ktoś przed Tobą. Odpowiedzi są szczere — z mojego doświadczenia w trzech sklepach i setkach rozmów z ludźmi, którzy też kiedyś bali się odezwać.

Pierwsze próby najczęściej nie wychodzą z trzech powodów: zły produkt, zły sklep, słabe reklamy. Każdy z nich można poprawić — i dokładnie tego Cię uczę. U mnie nie zaczynasz od zera, bo nie musisz „odkrywać Ameryki": pokazuję, co działa w moich trzech sklepach. Ze mną masz kogoś obok, kto powie „to robisz dobrze, to popraw". Nie gwarantuję, że tym razem na pewno wyjdzie — ale gwarantuję, że nie utkniesz w tych samych miejscach co poprzednio.
Sam zaczynałem od telefonu i zero umiejętności technicznych. Jeśli umiesz wpisać tekst w Instagramie, umiesz postawić sklep na Shopify. Dziś AI robi 80% rzeczy, których kiedyś musiałem uczyć się tygodniami — generuje opisy produktów, scenariusze reklam, analizy konkurencji. Pokazuję Ci dokładnie jakimi promptami się posługuję. Bez programowania, bez kursów IT.
Realnie: 1-2 godziny dziennie wieczorami, jeśli pracujesz na etacie. W weekendy więcej, gdy chcesz przyspieszyć. Im więcej czasu wkładasz na początku, tym szybciej widzisz efekty — ale nie potrzeba „rzucania pracy", żeby zacząć. Sam tak zaczynałem: po godzinach, po zmianach na produkcji. Z czasem dochodzisz do punktu, w którym sklep daje Ci więcej niż etat — wtedy decydujesz.
Na samym starcie często nie. Polskie prawo pozwala na działalność nierejestrowaną do określonego limitu miesięcznego przychodu (w 2026 to 3 499,50 zł). Po przekroczeniu tego progu — zakładamy firmę. Pokazuję Ci dokładnie jak to zrobić w 24 godziny przez Internet. Nie sprzedaję obietnicy „bez firmy na zawsze" — jeśli Twój biznes będzie naprawdę działał, firma jest naturalnym krokiem, nie przeszkodą.
Z ludźmi, których uczę, mam wiek od 18 do 55. Wiek to nie jest przewaga ani przeszkoda — przewagą jest dyscyplina i decyzja, że robisz. Część moich najlepszych kursantów to ludzie 35+, którzy mają rodzinę, etat 8 lat za sobą i wreszcie zdecydowali zrobić coś dla siebie. Niektórzy z nich powiedzą Ci — żałują, że nie zaczęli 5 lat wcześniej. Nikt nie powiedział, że było „za późno".
Słusznie się boisz — polski internet jest pełen ludzi, którzy sprzedają kurs, biorą kasę i znikają. Dlatego nie sprzedaję pakietów ze strony za jednym kliknięciem. Najpierw rozmawiamy. Słucham, gdzie jesteś i co Ci potrzeba. Jeśli widzę, że to nie ma sensu — mówię Ci to. Mogę pokazać Ci moje trzy własne sklepy, opinie kursantów z imienia i nazwiska, panele Shopify. Ale najszczerszy dowód dostaniesz w pierwszej rozmowie ze mną.
Odpisuję osobiście, zwykle w ciągu kilku godzin. Pytam Cię o Twoją sytuację — co próbowałeś, ile masz czasu, jaki masz budżet, co chciałbyś osiągnąć. Na podstawie odpowiedzi mówię Ci szczerze, czego mogę Cię nauczyć i czy to ma sens. Bez nacisku, bez sprzedaży na siłę. Jeśli proponuję współpracę — robię to z konkretną propozycją dla Twojej sytuacji. Jeśli nie pasujemy — mówię Ci to i polecam, gdzie szukać lepiej.
Twój ruch

Napisz do mnie. Pogadamy.

Nie sprzedaję gotowych pakietów ze strony.

Najpierw słucham.

Czego potrzebujesz. Gdzie jesteś. Gdzie chcesz dojść.

Dopiero wtedy mówię, czego mogę Cię nauczyć — i czy w ogóle mogę.

Kilka wiadomości na WhatsApp. Bez zobowiązań.

Aplikuj o współpracę
Nie pracuję z każdym · odpisuję osobiście, zwykle w ciągu kilku godzin
— Bartek
Aplikuj o współpracę